Pokój temu domowi

Być apostołem Bożego pokoju

Można spotkać człowieka promieniującego pokojem. Jego mieszkanie jest oazą pokoju. Inni przychodzą do niego, by odzyskać równowagę ducha, uspokoić się, odpocząć. Wystarczy godzinne spotkanie z takim człowiekiem, by nastąpiła renowacja naszego ducha.

Tacy ludzie są apostołami Bożego pokoju. Wypełnieni tym duchem przez samego Chrystusa, rozlewają go w serca innych, poszukujących ukojenia. O takich apostołach pokoju mówił Chrystus w Ewangelii, kiedy wysyłał z misją głoszenia Dobrej Nowiny swoich uczniów.

Zdobywanie Bożego pokoju

Dziś słowo pokój najczęściej rozumie się jako brak wojny. W Ewangelii natomiast słowo pokój oznacza Boży dar wypełniający ludzkie serce, usuwający z niego wszelkie rozdarcie.

Dopiero tak ubogacony człowiek jest w stanie żyć w prawdziwym pokoju z innymi. Jeśli zaś spotka się kilku takich ludzi, tworzą oazę ewangelicznego pokoju i mogą stać się jego szafarzami w swoim środowisku.

Mając na uwadze fakt, że w Ewangelii jest zawsze wskazana nie tylko wartość, lecz również konkretna droga wiodąca do jej osiągnięcia, warto zastanowić się nad wypowiedziami Jezusa zatroskanego o skuteczne przekazywanie Jego pokoju.

Mistrz z Nazaretu uzależnia owocne przekazywanie pokoju od postawy zarówno apostołów niosących ten dar, jak i człowieka, któremu jest on ofiarowany. Nie każdy czeka na pokój, nie każdemu na nim zależy. Przyjmuje ten dar jedynie człowiek godny pokoju.

Jezus przestrzega swych uczniów przed zbytnim optymizmem łatwego pozyskania dla pokoju wszystkich ludzi. Wielu z nich nie jest zainteresowanych tą wartością i należy się z tym liczyć. Apostoł pokoju obserwując, jak ludzie odrzucają ofiarowany przez niego dar, nie może tracić z tego powodu pokoju swego serca. Trzeba, by w spotkaniu z człowiekiem niegodnym pokoju sam zachował się godnie. Odpowiedzialność za odrzucenie pokoju spada całkowicie na tego, kto odrzuca.

Owce między wilki

Jeszcze dokładniej Jezus określa postawę samego apostoła pokoju i metody, jakimi winien się posługiwać. Wysyła swoich uczniów z misją pokoju bez pieniędzy i bez sandałów, bezbronnych — jak owce między wilki.

Chrystus wie, że gdzie pojawią się pieniądze, dary, drogie prezenty, tam pojawią się wkrótce waśnie, kłótnie, zazdrości. Pieniądz nie niesie z sobą pokoju, zawsze niesie niebezpieczeństwo konfliktu. Ci, którzy niosą pieniądze, nie są zwiastunami prawdziwego pokoju.

Podobnie rzecz się przedstawia z sandałami. Obuwie daje poczucie bezpieczeństwa. Człowiek w butach czuje się znacznie bardziej pewny siebie. W krajach Wschodu nierzadko twardy sandał stanowi narzędzie walki, gdy dochodzi do rękoczynów. Apostołowie pokoju mają iść boso, bezbronni, jak owce między wilki.

Te ewangeliczne uwagi trzeba przenieść do naszego życia. Nie rozprawiajmy godzinami o losach pokoju na świecie, bo on w bardzo małym stopniu zależy od nas. Rozpocznijmy od tego, co jest w zasięgu naszych możliwości, od wprowadzania pokoju w swoje własne serce. Tego nikt nie może za nas uczynić. Chodzi o to, byśmy byli ludźmi godnymi pokoju, by Boży pokój na nas spoczął.

Jeśli to zostanie osiągnięte, zatroszczmy się o pokój w naszym domu, małżeństwie, rodzinie. Jeśli i to się uda, rozdajmy pokój tym, których spotykamy na co dzień: sąsiadom, kolegom w pracy, towarzyszom zabawy. Godni pokoju przyjmą go z całą radością.

Warto też nieco dokładniej zapoznać się z życiem i działalnością św. Franciszka z Asyżu, który nie tylko bardzo trafnie odczytał Ewangelię, lecz potrafił ją zastosować w życiu, stając się w trzynastym wieku wielkim apostołem pokoju.

ks. Edward Staniek