NIE MA LEPSZYCH I GORSZYCH POWOŁAŃ

Z o. Krzysztofem Dyrkiem SJ rozmawia Monika Florek-Mostowska

Spierały się siostra zakonna i członkini Instytutu Życia Konsekrowanego, która z nich jest osobą konsekrowaną. Jak Ojciec ten spór rozsądza?

 

U jego podstaw najpewniej znajdowało się niezrozumienie lub brak pewnych informacji. Mówiąc o osobach konsekrowanych, mamy najczęściej na myśli te, które żyją w zakonach kontemplacyjnych lub czynnych. A przecież formy życia konsekrowanego są różne. Osobami konsekrowanymi są bowiem nie tylko siostry zakonne i zakonnicy, lecz także osoby przynależące do instytutów świeckich i dziewice konsekrowane. To, co charakteryzuje te grupy osób i jest im wspólne, to życie radami ewangelicznymi, a więc ubóstwem, czystością i posłuszeństwem, czyli pełniejsze naśladowanie stylu życia Chrystusa. Zobowiązują się one do tego poprzez śluby lub przyrzeczenia. Zakonnicy i siostry zakonne realizują rady ewangeliczne, żyjąc we wspólnotach zakonnych. Osoby przynależące do instytutów świeckich i dziewice konsekrowane żyją w świecie. Słowo „konsekracja” trzeba tutaj rozumieć jako poświęcenie, złożenie w ofierze. Jest to forma wyłączenia kogoś lub czegoś ze sfery świeckiej, a włączenia w sferę świętą i boską, na wyłączną służbę Bogu. Jest to także synonim uświęcenia, bycia wziętym w posiadanie przez samego Boga.

 

A więc jednak trzeba oddalić się od świata?

 

Początkowo w historii życia zakonnego widoczne było, że mnisi i zakonnicy uciekali od świata (fuga mundi), bali się go i gardzili nim, by troszczyć się przede wszystkim o swoje własne zbawienie. Późniejsze formy życia konsekrowanego powstawały z przekonania oraz potrzeby służenia i pomagania ludziom żyjącym w świecie. Rady ewangeliczne mają pomagać nie tylko osobie konsekrowanej w osobistym uświęceniu, ale także mają służyć uświęcaniu i zbawianiu ludzi, wśród których ona żyje. Życie radami ewangelicznymi nie oznacza pogardy dla ludzi i ludzkich wartości ani konieczności izolowania się od świata i jego problemów. Rady ewangeliczne pomagają osobom konsekrowanym nabrać dystansu do świata, zrelatywizować wiele wartości, którymi żyje świat. Rady upodabniają do Jezusa i czynią wolnymi. Osoby konsekrowane odchodzą od świata, by do niego wrócić w postawie służby ludziom, zwłaszcza potrzebującym. Pochylają się nad światem w postawie Jezusa, który swoim ubóstwem go ubogaca. Dzięki swojej czystości miłują więcej i bezinteresownie, a posłuszeństwem przywracają Bożą sprawiedliwość i ład w ludzkim sercu i życiu.

 

Taką postawę wobec świata i innych ludzi mogą przecież przyjmować także osoby, które nie mają żadnych święceń i nie składały żadnych dodatkowych przyrzeczeń. Czy można więc powiedzieć, że każdy chrześcijanin jest konsekrowany?

 

Tak. I ofiarowany Ojcu razem z Jezusem w sakramencie Chrztu świętego. Od tego momentu życie chrześcijanina jest przemienione i upodobnione do życia Chrystusa. Należymy nie do świata, ale do Boga. Bóg nas wziął w swoje posiadanie. Konsekracja zakonna jest zakorzeniona w konsekracji chrzcielnej i w niej ma swój początek, a osoba konsekrowana pragnie ją przeżywać w sposób radykalny i całkowity. Z niej wypływa wiara w Chrystusa i oddanie się do Jego dyspozycji. Chrześcijanin – gdy w jego życiu dochodzi do konfliktu między wiarą w Jezusa a utratą pewnych dóbr i ludzkich wartości – powinien być gotowy na wszystko, nawet na to, by oddać swoje życie za Chrystusa. Ta radykalna dyspozycyjność każdego chrześcijanina nie realizuje się w sposób ciągły i stały, ale tylko okazjonalny i przejściowy. Rady ewangeliczne są elementami podstawowymi i zasadniczymi pójścia za Jezusem. Wszyscy chrześcijanie są zaproszeni do naśladowania Chrystusa w życiu w duchu ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, ale tylko niektórzy z nich są zapraszani do uczynienia tego w sposób radykalny i ciągły.

 

Niektórzy świeccy próbują w swojej duchowości naśladować rytm modlitwy zakonników, by być „lepszymi” chrześcijanami. I narzekają, że nie mają czasu na spędzanie długich godzin w kaplicy jak osoby konsekrowane. Czy to słuszna droga?

 

Naśladowanie stylu życia zakonnego przez osoby żyjące w świecie nie jest dobre. Prowadzi ono często do niezdrowej spirytualizacji życia osobistego i nabierania zbytniego dystansu do tego, co świeckie, oraz oddalania się od świata. Zbytnie zaś zbliżanie się do świata osób zakonnych i utożsamianie się z nim są tak samo szkodliwe jak przesadne oddalanie się od niego. Zawsze jest złym znakiem, świadczącym o niezrozumieniu istoty konsekracji. W konsekwencji dochodzi do zatarcia różnicy między tym, co świeckie i święte, naturalne i nadprzyrodzone. Przynosi to szkodę najpierw osobom konsekrowanym, a później także tym, wśród których żyją i którym posługują. W Kościele wszyscy jesteśmy Bogu potrzebni i ważni. Każdy ma swoje powołanie i misję do spełnienia, jaką powierzył nam Jezus. Nie ma lepszych i gorszych powołań i charyzmatów. Każdy z nas służy Bogu w Kościele według darów i otrzymanego powołania. To Bóg powołuje i wybiera, przeznacza do danego stanu. Dlatego nie czując się ani lepszym, ani gorszym od tych, którzy żyją w innym stanie, trzeba być Bogu wdzięcznym za stan życia, do jakiego powołał nas Jezus w Kościele. Jesteśmy tym, kim jesteśmy, dzięki Niemu. Świeccy niech będą świeckimi naprawdę i wspomagają osoby konsekrowane w ich charyzmacie. Ci zaś, którzy żyją autentycznie swą konsekracją, niech umacniają świeckich w ich życiu w świecie.

 

Mówi się o spadku powołań do zakonów. Czy osoby świeckie mogą je zastąpić na pewnych polach?

 

Jest prawdą, że niektóre zakony, zarówno męskie, jak i żeńskie, cierpią na brak powołań. Jezus ciągle powołuje i zaprasza. Coraz mniej jednak osób odpowiada na wezwanie do pójścia za Jezusem w sposób radykalny, obierając drogę konsekracji zakonnej. Powiem więcej, niektóre wspólnoty zakonne obumierają i obumrą. Mają na to wpływ różne czynniki. Zwłaszcza laicyzacja, której ulegają społeczeństwa, odgrywa tu znaczącą rolę. Patrząc na historię życia zakonnego, trzeba stwierdzić, że faktycznie niektóre zakony przestały istnieć. Tylko Kościół ma zapewnienie od Jezusa, że będzie istniał aż do skończenia świata. Inne instytucje mają sens i wartość w takim stopniu, w jakim spełniają misję otrzymaną od Jezusa i w jakim są Mu potrzebne. Trzeba się na to zgodzić. Niektóre formy życia konsekrowanego obumarły lub obumierają, bo spełniły zadanie, do realizacji których Bóg je powołał. Wierzę głęboko, że życie zakonne nie przestanie istnieć, bo należy do istoty Kościoła. Jest potrzebne Jezusowi, Kościołowi i światu. Zmianie ulegały i będą ulegać sposoby i formy realizacji konsekracji. Dzisiaj powstaje wiele nowych form życia zakonnego, różniących się charyzmatem od dawnych wspólnot zakonnych. Są jakby bardziej na czasie i bardziej dostosowane do potrzeb dzisiejszego świata i Kościoła. Także w swojej formie i stylu życia bardziej odpowiadają pragnieniom dzisiejszych młodych ludzi i bardziej ich pociągają. Z nimi wiązałbym duże nadzieje na przyszłość i odnowę życia konsekrowanego. Czas kryzysu życia zakonnego, którego znakiem jest również brak powołań, jest okazją dla osób konsekrowanych do refleksji nad własnym charyzmatem, stylem życia i apostołowania. Dzisiaj pewne prace, które kiedyś były wykonywane prze zakonników i siostry zakonne – prowadzenie szpitali czy szkół – są wykonywane przez osoby świeckie. Dobrze, że tak się dzieje. Trzeba się na to zgodzić, szukając równocześnie nowych sposobów i form obecności w świecie. Trzeba pytać Jezusa, jak pragnie dzisiaj być obecny wśród ludzi przez naszą konsekrację i służbę.

 

Dzień Życia Konsekrowanego jest uroczyście obchodzony w Kościele. Może powinien być także dzień osób świeckich w Kościele?

 

Czy naprawdę trzeba? Większość ludzi w Kościele to świeccy. Tylko nieliczni są powołani, by dać więcej Jezusowi i zrezygnować ze wszystkiego dla Niego. Są oni wielkim darem dla Kościoła. Może warto bardziej ten dar zauważyć, docenić, ukazać jego sens i wartość, a także się nim ucieszyć i podziękować Bogu. Temu służy dzień życia konsekrowanego, który obchodzimy w Kościele 2 lutego.

 

Rozmawiała Monika Florek-Mostowska

Idziemy nr 5 (437), 2 lutego 2014 r.