Bóg w poszukiwaniu człowieka

Pamiętnik jest pięknym świadectwem Bożej mocy w dramacie, a nawet tragizmie ludzkiego życia. Bóg jest mocniejszy od wszelkiego oddalenia.

Dzisiaj, gdy coraz więcej osób odchodzi od instytucji Kościoła i od praktykowania tradycyjnej religii, warto pamiętać, że Bóg nie przestaje działać w ludziach, przyciągać ich do siebie, a życie duchowe i religijne nie ginie. On potrafi dokonywać swoich dzieł w środowiskach, które często jako katolicy i chrześcijanie określamy mianem „bezbożne”, „zeświecczone”, i odmawiamy obecności jakichkolwiek wartości czy ideałów. Tymczasem, jak ukazuje to Ewangelia i mocno podkreśla papież Franciszek, pośród takich i podobnych grup ludzi Bóg lubi przebywać. On chce, by grzesznik doświadczył miłosierdzia, nawrócił się i żył. Potrafi wejść w życie osoby oddalonej od instytucji czy tradycji religijnej, zafascynować ją głębią i wartościami duchowymi, do tego stopnia, że osoba widzi w tej propozycji spełnienie swojego życia.

Etty

Wymownym świadectwem tego niech będą ostatnie lata życia holenderskiej Żydówki, Etty Hillesum. Swoją niezwykłą przemianę opisała w zeszytach wydanych jako Przerwane życie. Pamiętnik 1941-1943. Pamiętnik zaczyna się 9 marca 1941 r., gdy miała 27 lat. Mieszkała w okupowanym przez hitlerowców Amsterdamie. Była zapaloną rusycystką. Miała ambicje intelektualne. Czuła, że rodzi się w niej talent pisarski.

Z początku jej pamiętnik może gorszyć niektórych chrześcijańskich czytelników. Dowiadujemy się, że Etty związana była z wieloma mężczyznami. Lubiła przygody erotyczne. Była trochę komunistką, trochę agnostyczką. Na drogę, która zawiodła ją do głębokiego życia duchowego i heroicznej postawy moralnej oraz w pobliże Ewangelii i chrześcijańskiego pojęcia Boga, wprowadził ją dużo starszy mężczyzna, Julius Spier. Był to człowiek o podejrzanej z chrześcijańskiego punktu widzenia profesji – był chiromantą (przepowiadał z dłoni), swego rodzaju psychologiem, niekonwencjonalnym terapeutą i kierownikiem duchowym, a przede wszystkim charyzmatyczną osobowością. Dla Etty był ukochanym i mistrzem duchowym zarazem. Z początku mocno związana z Spierem, z czasem coraz bardziej się od niego uniezależniała, stawała się samodzielna. Wiedziała, że musi szukać własnej drogi, nie może się zatracać w kimś innym, a narodzenie do rzeczywistej, duchowej samodzielności – to długotrwały i bolesny proces. Pragnęła go podjąć. Na tej drodze towarzyszyła jej Biblia, zwłaszcza psalmy oraz Ewangelie – w pamiętniku pojawia się wiele cytatów oraz aluzji i nawiązań. Studiowała też dzieła zafascynowanego Biblią Fiodora Dostojewskiego oraz mistycznego poety niemieckiego, Rainera Marii Rilkego.

Rozwój procesu

Duchowy proces, który dokonuje się w Etty jest całkiem od niej niezależny. Ona właściwie tylko przygląda się jego rozwojowi, fascynuje się tym, co się w niej dzieje, wchodzi przez kolejno otwierające się wewnętrzne drzwi, obserwuje pragnienia i podejmuje je, wciela w życie. Wszystko skrzętnie notuje. Duchowa droga prowadzi ją do podchwycenia głosu w jej wnętrzu i uczeniu się życia według jego wskazań. Pisze: Kiedy po długim i żmudnym procesie, trwającym nieprzerwanie, przebijemy się do naszych praźródeł, które pragnę nazywać Bogiem, i gdy zatroszczymy się o to, by szlak do Boga pozostał otwarty i niezabarykadowany, co dokonuje się przez „pracę nad sobą”, wtedy stale się odradzamy u tego źródła i nie ma powodu do strachu, że stracimy za dużo energii. Z czasem staje się to dla niej najcenniejszym miejscem, do którego wciąż się zwraca o radę w życiowych sprawach: Przeświadczenie o tym, jak należy żyć i co trzeba robić, może wypływać wyłącznie ze źródła, które bije gdzieś głęboko w tobie. Odkrywa dobroczynne skutki wsłuchiwania się w swoje wnętrze: Gdyby każdy trochę częściej wsłuchiwał się w ten głos i pozwolił mu zabrzmieć w środku, chaos byłby znacznie mniejszy.

Modlitwa

Pamiętnik Etty to również zapis nauki modlitwy. Wraz z rozwojem wewnętrznego procesu coraz częściej pojawiają się modlitwy do Boga. Pisze: Chciałabym odmalować ze wszystkimi niuansami zachodzący we mnie proces – dziewczyny, która uczy się klękać. Opisaną przez siebie w pamiętniku historię nazywa opowieścią o dziewczynie, która nie umiała klęczeć. Albo jej inna wersja: o dziewczynie, która nauczyła się modlić. Dochodzi nawet do takiego momentu, w którym modlitwa ważniejsza staje się od pamiętnika: Zamiast pisać pamiętnik, spróbuję tylko odpoczywać i stać się modlitwą. Włącza się w modlitwę Chrystusa, podejmuje motywy Ojcze nasz: Niech się dzieje wola Twoja, nie moja. Modlitwa staje się dla niej aktem najbardziej osobowym i osobistym: To mój najintymniejszy gest. Modlitwa jest dla niej ratunkiem w różnych trudnościach: Kiedy nie mogę pohamować porywczości i zupełnie nie mam pojęcia, jak sprostać problemom, wtedy zawsze jeszcze pozostają mi dwie złożone ręce i ugięte kolana. W końcu modlitwa stała się też jej sposobem walki o miłość do ludzi: Nagły zwrot w kierunku czegoś, co musi stać się moją własną filozofią. Chodzi o miłość do ludzi, o którą trzeba walczyć, ale nie na polu polityki czy w szeregach jakiejś partii, ale w swoim wnętrzu.

Zawierzenie siebie

W Etty rodzi się coraz głębsze zawierzenie Bogu. Paradoksalnie. W świecie zewnętrznym jest coraz gorzej: w jej żydowskim otoczeniu narasta w ludziach strach, wychodzą niskie instynkty, rodzi się nienawiść do Niemców; pogarsza się jej zdrowie, pojawiają się bolesne dolegliwości; wciąż przeżywa mękę artystki, która odczuwa niemożność tworzenia dzieła sztuki; Niemcy nakładają coraz większe restrykcje: kolejne ograniczenia wolności, jedzenia, poruszania się, dochodzą słuchy o obozach koncentracyjnych; umiera jej mistrz – duchowa ostoja; dobrowolnie decyduje się na mieszkanie w skrajnie trudnych warunkach obozu przejściowego, aby móc pomagać innym. W cudowny sposób nie ulega postawie defetyzmu: do końca odczuwa życie i świat jako coś pięknego. W jednym z ostatnich zapisków czytamy: Muszę nieprzerwanie wiwatować na Twoją cześć, Boże. Jestem Ci bardzo wdzięczna, że zechciałeś dać mi takie życie; albo: za każdym razem dochodzę do tego samego wniosku, który brzmi: życie jest piękne, a także: wierzę w Boga. Chcę wylądować w samy środku tego, co ludzie zwą „makabrą”, z tymi słowami na ustach. Znalazła gdzieś w sobie punkt oparcia – Boga. Nie poddaje się chorobom i nieprzyjemnym słabościom ciała. Śmierć przyjaciela wzmacnia ją. Następuje w niej przebaczenie i pojednanie z rodzicami. Zamiast nienawiści rozszerza się w niej miłość do każdego człowieka. Obóz przejściowy staje się dla niej upragnionym miejscem służenia ludziom.

Służba

Obudzone w niej życie duchowe coraz wyraźniej i konsekwentniej prowadzi ją w kierunku bezinteresownej służby. Przede wszystkim pragnie wspierać ich moralnie, by z godnością stawili czoło szaleństwu zła. Przy tym wie, że jeśli pragnie się oddziaływać na ludzi w sferze moralnej, należy zacząć pracować nad własną moralnością. Cały dzień tylko krążę wokół Boga, jak gdyby nigdy nic, ale muszę jeszcze żyć zgodnie z jego zasadami. Z czasem coraz bardziej zaczyna promieniować jakimś wewnętrznym światłem i przyciągać ludzi do siebie. Budzi w nich dobro. Pisze: Lubię towarzystwo ludzi. Mam wrażenie, że skupiając na nich wytężoną uwagę, wydobywam na wierzch to, co w nich najlepsze i najgłębsze. Na ostatnich stronach natomiast wyraża głęboki gest ofiary z siebie: Podzieliłam własne ciało jak chleb i rozdałam ludziom. A dlaczego nie? Oni są bardzo głodni i długo odczuwali jego brak. Ostatnie zdanie to wyraz pragnienia powszechnej miłości: Gdybym tak mogła być opatrunkiem na wszystkie rany świata. Jest ono świadectwem, że przemieniła się w istotę współczującą z całym światem. Wcieleniem Bożego współczucia.

Pamiętnik jest pięknym świadectwem Bożej mocy w dramacie, a nawet tragizmie ludzkiego życia. Bóg jest mocniejszy od wszelkiego oddalenia. W każdym człowieku uruchamia i prowadzi niezwykły proces duchowy. Ma swoje drogi dojścia, których my nie znamy. Drogi te są tak fascynujące, że ludzie nawet zdystansowani do religii, przyjmują je w wolności i pragną nimi iść do końca.

ks. Jacek Poznański SJ
Posłaniec Serca Jezusowego luty 2017