Jezus - TAK, Kościół -NIE?

Niedzielna Msza Święta. Ksiądz mało przekonującym głosem wygłasza wciąż te same truizmy, rozbrykani ministranci, nie do końca lub wcale nieświadomi, w czym uczestniczą, szepczą coś między sobą, zrzędliwe babcie rozpychają się w ławkach, znudzeni uczestnicy sprawdzają dyskretnie SMS-y… Któż z nas nie widział takich obrazków? Któż z nas nie miał niejednokrotnie wrażenia, że uroczystości pierwszokomunijne to „zorganizowana obraza Boża”, a bierzmowanie – „sakrament pożegnania Kościoła”? Jeśli dodamy do tego cały bagaż historii – wypraw krzyżowych, inkwizycji itp., rodzić się może pytanie, czy Kościół jest do czegokolwiek potrzebny? Czy nie można do Pana Jezusa dotrzeć jakoś inaczej, prościej, bezpośrednio?

Niektórzy mówią: „Wierzę w Boga, ale nie w księży”. I to akurat dobrze świadczy o ich podejściu do wiary. Mamy wierzyć w Boga, nie w ludzi – ani w księży, ani w siostry zakonne, ani nawet w samego papieża, choćby nie wiem jak świętego, wielkiego i pochodzącego z polskiej ziemi… Sprawy mają się inaczej, gdy ktoś mówi: „Jezus – tak, ale Kościół – nie”. Zachodzi bowiem bardzo poważne pytanie natury teologicznej: czy da się być chrześcijaninem w pojedynkę? Czy można spotkać Jezusa, pomijając Jego uczniów?

Jezus jest wolny

By nasze rozważania nie miały charakteru czysto teoretycznego, przyjrzyjmy się, jak spotkania z Jezusem przedstawiają ewangelie. Wczytując się w ich tekst, zauważamy z jednej strony, że Jezus w swoich kontaktach z innymi jest całkowicie autonomiczny, wolny… Rozmawia z Samarytanką, choć uczniowie są tym nieco zgorszeni, znajduje czas w nocy dla zalęknionego Nikodema, wreszcie – dostrzega ślepca, którego idący za Nim ludzie próbują odpędzić. Słowem, nie da się Go zamknąć w żadnym zwyczaju, grupie społecznej czy kulturze. Dlatego błędem byłoby założenie, że autentyczna więź z Chrystusem i życie Ewangelią są bezwzględnie niemożliwe poza widzialnymi strukturami Kościoła.

Wszyscy jesteśmy równi

Jest jednak pewna scena w Ewangelii, która winna być przestrogą dla tych, którzy uważają, że to właśnie dla nich Jezus jest zobowiązany uczynić wyjątek i spotkać się z nimi, ignorując Kościół… Scena jest tym bardziej mocna, że jej bohaterką jest sama Maryja. Kontekst opowieści sugeruje, że jej matczyna miłość została wykorzystana przez sąsiadów lub krewnych, którzy nie mogli pogodzić się z tym, że ten spokojny cieśla z Nazaretu nagle stał się popularnym nauczycielem, za którym ciągnęły tłumy. „Za kogo On się ma?”, „Postradał zmysły!” – takie i inne opinie dochodziły do Maryi. Wreszcie Ona sama wraz z krewnymi przychodzi do Niego. Jednak do Jezusa niełatwo się dostać. Otacza Go ciasna grupa słuchaczy. Co to są za ludzie? Wcale nie żadni nadzwyczajni. Ot, prości rolnicy i rybacy z okolicy, ludzie ze swoimi ograniczeniami i wadami, nie żadna elita społeczna… Przybysze proszą więc kogoś, by przekazał Jezusowi informację, że rodzina przyszła, że czekają, aż wyjdzie do nich. W słowach tych kryje się niewypowiedziane pragnienie, „że zostawi tę całą hałastrę, że znowu będzie tylko z nimi i dla nich”. Jak reaguje Jezus? Czy zostawia słuchaczy i biegnie do rodziny? Otóż nie… Jego słowa są mocne i trafiają w samo sedno – wskazuje ręką na zgromadzony tłum i mówi: „Rodzina? To jest moja rodzina, to są moi bracia i siostry, to są moje matki!” (por. Mt 3,31-35). Słowem, nawet krewni Jezusa nie mają przystępu do Niego, jeśli chcieliby programowo ignorować otaczający Jezusa tłum słuchaczy. Czy rozsądne byłoby zatem twierdzić, że należą nam się jakieś szczególne względy, że jesteśmy lepsi od tych wszystkich, którzy na przestrzeni wieków, także i w naszych czasach, lepiej lub gorzej, ale wciąż starają się wsłuchiwać w słowa Dobrej Nowiny?

„Kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”

Jest taka ciekawa scena w filmie „Święta Klara i święty Franciszek”, gdy grupa braci wybiera się do Rzymu, pragnąc otrzymać papieskie zatwierdzenie reguły Braci Mniejszych. Świadomi, że ich udziałem może stać się los ekskomunikowanych waldensów, bracia wyrażają swoje obawy, zastanawiając się, czy idea spotkania z papieżem jest na pewno dobra. Ich rozterki ucina św. Franciszek jednym prostym zdaniem: „Dobry czy zły, Kościół jest Jego (Jezusa) rodziną, a zatem i naszą”. Prawdą jest przecież, że słuchacze Jezusa wielokrotnie nie dorastali do Jego nauki. Nie dorastali do niej wszak sami apostołowie, którzy potrafili zupełnie ignorować Jezusowe zapowiedzi męki, kłócąc się zarazem o to, który z nich jest najważniejszy. Jednak to właśnie do nich Jezus powiedział: „Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi, a kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał” (Łk 10,16).

Miłuj bliźniego swego…

Jezus nie pozostawił po sobie dzieł filozoficznych, lecz grupę ludzi, którym zawierzył. Dlaczego? Może dlatego, że w czasie, gdy umiejętność czytania nie była powszechna, Dobra Nowina dotarłaby jedynie do wąskiej grupy dobrze wykształconych zapaleńców religijnych? Może dlatego, że naoczne świadectwo dużo mocniej przemawia niż nawet najlepszy, ale martwy tekst? A może dlatego, że wbrew temu, co sądzą niektórzy, wiara chrześcijańska nie jest ideologią, zbiorem frazesów, uznanych za swoje, lecz spotkaniem z Bogiem objawiającym się w Jezusie Chrystusie? Wreszcie, może dlatego, że pierwszym i najważniejszym przykazaniem Jezusa jest miłość? „Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” – przypomina św. Jan (1 J 4,20). Słowem, nie da się być teoretycznym chrześcijaninem. Nie da się spotkać Jezusa, odnosząc się z pogardą do tej całej, otaczającą Go „hałastry”, której On nie wstydzi się nazywać swoimi braćmi (por. Hbr 2,11): do księdza głoszącego kiepskie kazania, do niedojrzałych ministrantów, do gderliwej starszej pani, która w żaden sposób nie chce uznać, że mogłaby nieco posunąć się w ławce, itd.

s. Natalia Tendaj SłNSJ
Czas Serca nr 149/2017

Mryja wśród kwitnacych ziół

„W sierpniu każdy kwiat woła, zanieś mnie do kościoła” - mówi przysłowie. Na wsiach tradycja przynoszenia ziół i kwiatów w święto Wniebowzięcia NMP wciąż jest żywa, a nawet można obserwować odrodzenie kultywowania dawnych bardzo bogatych maryjnych tradycji ludowych. W miastach jest znacznie gorzej.

Kwitnąca na delikatny fiolet mięta, intensywnie żółty wrotycz, biały krwawnik, różowy wyżlin polny, cytrynowy starzec leśny. Te wszystkie kwiaty zbieram co roku na łąkach Beskidu Niskiego w połowie sierpnia. Wtedy wszystko kwitnie. Miętowe wianki wiszą w moim domu, oczywiście ususzone, przez cały rok. Obok nich bukiet także ususzonych ziół. No ale przedtem były poświęcone w kościele w czasie ulubionego mojego święta, najstarszego święta maryjnego. To oczywiście Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, ale ja lubię je nazywać Matki Bożej Zielnej. Nie bawię się w ludowe obrzędy, ponieważ jestem miastowa i nie chcę udawać chłopki. A jednak od wielu już lat odczuwam smutek, ponieważ obserwuję zanik tej pięknej tradycji. W miastach nie była nigdy aż tak popularna, ale od wczesnej młodości sierpień spędzałam w górach i zawsze cały kościół pachniał tego dnia kwiatami. Z takich sentymentalnych powodów co roku plotę wianki z zebranej własnoręcznie mięty i zanoszę do kościoła. Ale nie miałam pojęcia o tym, że z tym świętem łączy się także zwyczaj pogrzebów Matki Bożej. Nic dziwnego, odbywają się tylko w czterech miejscach w Polsce, ale z roku na rok bierze w nich udział coraz więcej pielgrzymów. Wśród nich młodzież, co jest zasługą między innymi o. Jana Góry, który rozpowszechnił tę zapomnianą tradycję na Jamnej.

Patronka bujności i plonów

Miejska namiastka bukietu ziół to kilka gałązek nawłoci sprzedawanej przed kościołem. Marnie to wygląda w porównaniu z bogactwem kwitnących na łąkach ziół i kwiatów w ogrodach. I tak tę nawłoć mało kto kupuje, a jeszcze mniej wiernych przynosi na Mszę kwiaty zebrane przez siebie. Zwyczaj zanika? Pozostał skromny symbol? A dawniej nie zrywano do takiego bukietu byle czego. Musiał w nim się znaleźć: piołun, krwawnik, wrotycz, dziurawiec, starzec leśny, rumianek, mięta. Każde zioło miało swoje zastosowanie: na żołądek, przeciw robakom i glistom, na „oczyszczenie krwi”, na rany, na ból zęba, na stwardnienie wymion u krów. Po poświęceniu taki zwykły bukiet miał nabrać mocy. Wracając z kościoła, zostawiano go na przykład w polu, między zagonami, aby uprawy nie zostały zaatakowane przez szkodniki. Potem zabierano go do domu i wieszano za obrazem z wizerunkiem świętych, Jezusa lub Maryi. A jeszcze można było okadzić nim dom, podwórko, oborę, bo to była najlepsza ochrona przed pożarem czy zarazą. Górale na przykład podczas burzy taki bukiecik kładli obok zapalonej gromnicy. Brzmi magicznie? No tak, jest nawet ziele, które poświęcone ma chronić dom przed magicznymi złymi mocami. Nazywa się wyżlin polny, inaczej dioble ziele. Wszyscy wiemy, że święta chrześcijańskie nałożyły się na pradawne obrzędy pogańskie. Ale w tym wypadku istnieje jeszcze jedna legenda, zupełnie niepogańska, która mówi, że apostołowie w grobie zamiast ciała Maryi znaleźli po prostu kwiaty i zioła. Antropolodzy kultury w tej legendzie znajdują źródło przygotowywania bukietów 15 sierpnia, dodając, że to święto wyjątkowo kobiece. Bujność, płodność, dojrzałość, rozkwitanie – te słowa zawsze wiązać się będą z kobiecością. Ludowa tradycja wspomina jeszcze o „kobiecej trzydziestce”, czyli trzydziestu dniach następujących po 15 sierpnia. Okres od Wniebowzięcia do Narodzenia Najświętszej Maryi Panny to czas najbujniejszego rozkwitu ziół. To wtedy mają najintensywniejszy zapach i to wtedy należy je zbierać i suszyć.

Dożynki

Polska wieś odzyskuje dożynki. Po czym? Po dziesięcioleciach świętowania z partyjnymi przywódcami na miejskich stadionach. PRL chciał na siłę oderwać dożynki od święta maryjnego i przenosił je na wrzesień. Dzisiaj wiele regionów wraca do dawnych tradycji i dożynki obchodzi w okolicach 15 sierpnia. Komunistyczna propaganda zdemonizowała dożynkową tradycję. Teraz nareszcie widać, że jest czego bronić i co kultywować. Te dwa wydarzenia: Wniebowzięcie i święto plonów połączone są w jedno w całym chrześcijańskim świecie. Obrzędy, zwyczaje  i tradycje kultywowane w różnych regionach Europy od wieków stały się ich turystycznymi wizytówkami. Warto o nich nie zapominać, chwalić się nimi i wciąż odnawiać. Fiesty i świętowanie w dzień Wniebowzięcia to przecież zwyczaj nie tylko południowych krajów Europy, choć właśnie tam przetrwały w formie najgłośniejszej, atrakcyjnej i niezwykle barwnej. Dawno temu także w Polsce rolnicy chwalili się swoimi plonami, gospodynie prezentowały wypieki, a zespoły ludowe grały do wieczora. Naprawdę, takich scen nie musimy oglądać tylko w filmach z malowniczej włoskiej prowincji. Dożynki skupione wokół wspólnoty sąsiadujących ze sobą wsi, mieszkańcy, którzy chcą ze sobą przebywać i cieszyć się zbiorami, wskrzeszenie dawnych zwyczajów i gościnność dla turystów – to coś, co wieś powoli odzyskuje.

Pogrzeb Maryi

Mamy jeszcze jedną atrakcyjną tradycję, o której mało kto wie. Podobają nam się obrazki z procesji w hiszpańskich miasteczkach? Wydają nam się egzotyczne? Barwne procesje z figurami Maryi i świętych w girlandach kwiatów kojarzą nam się tylko z południowym temperamentem? Zapraszam do Kalwarii Zebrzydowskiej, Kalwarii Pacławskiej, Bolesławca lub na Jamną, koniecznie dzień przed świętem Wniebowzięcia. Mówi się, że to „pogrzeby” Matki Boskiej lub procesje Jej Zaśnięcia. Kilkutysięczny tłum idzie w procesji, odprowadzając figurę Maryi, która jest niesiona w pozycji leżącej. Wśród pielgrzymów Dróżkami Matki Bożej idą – i grają – orkiestry, powiewają barwne sztandary bractw katolickich, dziewczynki mają na głowach wianki, mężczyźni niosą baldachimy. W Kalwarii Zebrzydowskiej kawalerowie i panny niosą figurę Maryi położoną w trumnie do Grobu Matki Bożej. Niemal 200 tys. pątników idzie za nimi trzy kilometry. W Kalwarii Pacławskiej nabożeństwo „pogrzebu” składa się z czternastu stacji Dróżki Pogrzebu. Figura Maryi ubrana jest w ozdobną suknię i kwiaty. Na Jamnej tę tradycję przywołał zmarły w tym roku słynny dominikanin o. Jan Góra. Procesja z figurą Matki Bożej prowadzi przez łąki, pola i lasy, a podczas jej trwania czytane są apokryficzne opowieści związane z Zaśnięciem Matki Bożej. Za figurą idą dzieci, trzymając kilkunastometrowy welon Matki Bożej. O. Góra nazwał to nabożeństwo „radosnym pogrzebem”, bo to wcale nie pogrzeb, a triumf Wniebowzięcia. Żeby wziąć w nim udział na Jamną przyjeżdżają tysiące pielgrzymów z całej Polski. W większości bardzo młodych. Wokół jest barwnie i wesoło, młodzi ludzie tańczą i tworzą „żywy bukiet dla Matki”. Wygląda na to, że dawne zwyczaje powracają, a my tęsknimy za dziedzictwem naszych przodków. To ożywienie tradycji ma miejsce wśród lokalnych społeczności. I dobrze. Etnologowie podkreślają, że obyczaj bardzo silnie wiąże ludzi, tworzy wspólnotę. Powrót wyrugowanych przez komunistyczne rządy obrzędów i zwyczajów religijnych to dobry kierunek. 

Natalia Budzyńska
Przewodnik Katolicki 33/2016

Głęboki sens

Ogłoszenia parafialne

NIEDZIELA – 20.08.2017 – XX ZWYKŁA

08:00     Dziękczynno błagalna z prośbą o potrzebne łaski dla Heleny Niewiadomskiej z okazji 72. rocznicy urodzin oraz + siostrę Danutę w dniu urodzin

10:30     Za ++ Marcina Kotlarz, Teresę i Witalisa Kmiecik, ++ Teklę, Katarzynę i Benedykta Dorosz, za ++ Michała Kruk, Edwarda Bieleckiego, Alfonsa Raichel i Dariusza Adaszyńskiego

12:00     Burgrabice: Odpust ku czci św. Bartłomieja

PONIEDZIAŁEK– 21.08.2017 – św. Piusa X, papieża

18:00     Dziękczynno błagalna z prośbą o potrzebne łaski w rodzinach Wala i Majdak

19:00     Za ++ Mieczysławę i Mieczysława oraz ++ Władysława i Andrzeja Laskowskich

WTOREK– 22.08.2017 – NMP, Królowej

Nie będzie Mszy św.

ŚRODA– 23.08.2017 – dzień powszedni

18:00     Za ++ rodziców Stefanię i Alojzego Wiewióra, + Antoniego Wizimirskiego oraz ++ dziadków z obu stron

CZWARTEK– 24.08.2017 – św. Bartłomieja, Apostoła

18:00     Za ++ Stanisława Kania, Edwarda Kalińskiego i siostrę Józefę Dudek

PIĄTEK– 25.08.2017 – dzień powszedni

17:00     Indywidualna Adoracja Najświętszego Sakramentu oraz okazja do sakramentu pokuty

18:00     Za ++ rodziców Józefę i Stanisława Dysiewicz oraz ++ siostry i brata

SOBOTA– 19.08.2017 – Uroczystość NMP Częstochowskiej

08:00     Za ++ Irenę i Ignacego Liszka oraz ++ braci

NIEDZIELA – 20.08.2017 – XXI ZWYKŁA

08:00     Za + syna Sylwestra Drużyńskiego

10:30     Za + Bronisława Misiaszek w 2. rocznicę śmierci

12:00     Jarnołtówek: Odpust ku czci św. Bartłomieja

 

  1. Świętujemy dziś 20. Niedzielę Zwykłą.
  2. Do sakramenty pokuty zapraszam od poniedziałku do soboty.
  3. W zakrystii można nabyć Gościa Niedzielnego. W dzisiejszym numerze polecam przeczytać artykuł jak Bolesław Prus szukał Boga. W jednym z ostatnich tekstów napisał: „Pamiętaj, że jest Bóg i że musisz Go naśladować…”.
  4. Do sprzątania kościoła zapraszam rodziny od n-ru 21 – P. Ciastoń do n-ru 23 – P. Dżugała, Zając, Oleksy. Dziękuję rodzinom:  Spyrka, Węgrzyn, Przymus, Kantyka, Niewiedział, Dyba i Wierciński za posprzątanie świątyni.